Nadejszła wiekopomna chwila – CUY

Wczoraj wybraliśmy się do restauracji, aby spróbować typowego peruwiańskiego dania. Już przed przyjazdem do Peru wiedziałem co to będzię i zdawałem sobie sprawę z tego jak będzie to trude. Jako, że chcieliśmy, aby potrawa była przyrządzona w tradycyjny sposób, udaliśmy się do (ponoć) znanej w całej Arequipie Picanterii El Pato, gdzie szerokim uśmiechem przywitał nas młody kelner, oferujący specjalności kuchni. Magii całej knajpie dodawał nie tylko brak „jedynki” naszego kelnera, ale również stara, zakurzona maszyna grająca i reszta klientelii upojonej lokalnym piwem. Po złożeniu zamówienia, na stół przywędrowała przystawka w postaci prażonych ziaren kukurydzy i ostrego sosu, które idelnie komponowały się ze złościstą Arequipeną. No i stało się. Po 20 minutach na naszym stole zagościł cuy – dla niewtajemniczonych – pieczona świnka morska, a wraz z nią marynowany bób, cebula i ziemniaki. Na pierwszy rzut oka, potrawka wyglądała całkiem dobrze, ale gdy zobaczyłem małe nóżki wygięte w cztery strony świata oraz czaszkę rozłupaną niczym orzech włoski chrupany o poranku… skusiłem się jedynie na mięso, które w smaku przypominało kurczaka. Ala oprócz mięsą próbowała również pieczonej skórki, na którą już nie miałem ochoty.

Po spożyciu dania głównego zapytaliśmy jak przyrządza się świnkę i skąd pochodzi ten zwyczaj. I tu uzyskaliśmy sprzeczne informacje- wcześniej przeczytaliśmy, że jest to danie pochodzące z czasów pre inkaskich, zaś właściciel zarzekał się, że jest to danie z Arequipy. Mięso świnki jest bogate w proteiny i zawiera małe ilości tłuszczu, dlatego jest tak smacznym kąskiem dla mieszkańców Peru. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że w Ica, wktórej gościliśmy kilka dni temu, regionalnym specjałem są koty. I wtym momecie wszystko zaczęlo układać się w spójną całość- pierwsze koty które widzieliśmy w Peru, spotkaliśmy dopiero w nadmorskim Chala…

2 thoughts on “Nadejszła wiekopomna chwila – CUY

  1. asiek pisze:

    Już myślałam, że chodzi o potrawę z małpy… Dla takiego uznanego wśród wtajemniczonych miłośnika i hodowcy chomików oraz innych gryzoni, musiało to być rzeczywiście trudne:P chyba nie dałabym rady…dzielni jesteście.

  2. ef pisze:

    Mimo, że moje chomiki latały, pływały itd., to jednak TEGO bym im nie zrobił 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *